• 11paź

    Ebook czy książka tradycyjna? A raczej czy jest sens w ogóle dokonywać podziału? Użytkownicy nadal zdają się nie doceniać szeregu zalet, jakie daje książka elektroniczna. Pewnie za jakiś czas ulegnie to zmianie. Oto pokrótce  chciałbym przedstawić wady i zalety książek w obydwu formach.

    Kilka lat temu napisałem artykuł pt. Czy warto czytać książki?, w którym to starałem się zachęcić  użytkowników do czytania książek w wersji papierowej. Przedstawiłem szereg zalet jakie przyniesie nam przeczytanie literatury fachowej. Wspomniałem też m.in. o ebookach, jednak w bardzo „okrojony” sposób:

    (…)E-booki to inaczej książki elektroniczne. To nie tylko publikacje zapisane w formacie PDF. E-book to publikacja, która przypomina tradycyjną książkę, z tą jednak różnicą, że jest zapisywana i rozpowszechniana w wersji elektronicznej (przeznaczonej na komputery czy im podobne). Format PDF jest jednym z wielu formatów – e-bookiem może być też kurs napisany w HTML-u (ale rzadko się go określa tym mianem).

    Jeżeli chodzi o e-booki – oczywiście polecam te z pewnego źródła. Dobrze jest też zaopatrzyć się w wersję drukowaną e-booka.(…)

    Chciałbym po części nawiązać i do tego. O tym, co to jest ebook napisałem poprzednim razem i nie chciałbym więcej poruszać tego tematu. Zwróć uwagę  na ostatnie w powyższym cytacie:

    Dobrze jest też zaopatrzyć się w wersję drukowaną e-booka.

    Drukowana wersja ebooka to nic innego jak książka w formie tradycyjnej – chciałbym wyjaśnić dlaczego taka też nam się przyda.

    Wady i zalety

    Pierwszą podstawową zaletą książek tradycyjnych jest często fakt, że posiada ona swój klimat. Na dzień dzisiejszy nie jest to takie proste, jeśli chodzi o wersje elektroniczne. Na klimat książki tradycyjnej składa się wiele rzeczy, m.in. to, że przeczytanie 500 stron literatury w wersji papierowej, dla niektórych może się wydawać czymś lepszym niż przeczytanie tyle samo w wersji elektronicznej (ta sama czcionka i układ). Co prawda można to uznać za złudzenie, jednak złudzeniem nie będzie już fakt, że książka oprawiona w grubą, ładnie zaprojektowaną okładkę wprawi czytelnika w niesamowity nastrój, co przełoży się na chęć czytania (tego niestety w ebooku nie znajdziemy).

    Kolejna rzecz – książka jako rzecz namacalna. Kupując książkę możemy ją dotknąć i to jakby poniekąd podpowiada, że (w przypadku literatury fachowej) informacje zawarte w tym „produkcie” stają się w jakiś tam sposób bardziej godne zaufania. Po prostu ludzie nie są jeszcze przyzwyczajeni do tego, że płacą za coś wirtualnego – rzecz namacalna, którą można dotknąć zdaje się mieć większą wartość. Jeżeli chodzi o wartość materialną – oczywiście będzie większa, bo koszty druku, jak i materiałów wchodzą w grę. W przypadku ebooka – koszty bezpośrednie jakie wchodzą w produkcję są praktycznie zerowe, co zaniża wartość materialną, chociaż merytoryczna pozostaje ta sama.

    Często jednak powyższe kwestie idą w parze z ceną publikacji. Za klimat książki oraz za jej „namacalność” zapłacimy więcej.

    Książek nie trzeba czytać przed komputerem. Komputery, a raczej monitory potrafią dać popalić ludzkim oczom. Bez wątpienia jest to główna wada ebooków, ale czy czytanie książek tradycyjnych nie męczy wzroku? Z pewnością też, jednak nie w takim stopniu jak monitory (chyba, że czytamy przy kiepskim świetle). I tutaj znajduje się główne wyjaśnienie tego, co przytoczyłem w cytacie – warto mieć wersję drukowaną ebooka choćby dlatego, żeby oderwać się na jakiś czas od monitora.

    W książkach tradycyjnych nie rozwiązano do końca problemu przeszukiwania treści. W prawdzie wiele wydawnictw sporządza skorowidze, jednak nie są one zupełnie wystarczające. W zwykle znajdziemy to, czego chcemy, jednak w przypadku literatury pięknej czy lektur szkolnych może być  z tym problem. Takiego problemu nie ma w ebookach. Wystarczy w okienku wyszukiwania wpisać słowo-klucz lub frazę i zostaniemy natychmiast przeniesieni do pierwszego miejsca spełniającego kryterium. To jest  jedno z tych udogodnień, jakiego nigdy nie umożliwi nam książka tradycyjna.

    Kolejna sprawa, poniekąd związana z powyższym  – ebook (a raczej oprogramowanie) umożliwia natychmiastowe przeniesienie do wybranej strony. Zastosowanie dodatkowo hiperlinków (odsyłaczy) sprawia, że nawigacja stanie się jeszcze łatwiejsza. Książka tradycyjna tego nie ma – jest to technicznie niemożliwe. :)

    Ebooki zajmują mniej miejsca. Jedna płyta CD może zmieścić kilkaset ebooków, i jest o wiele mniejsza od książki. Co dopiero karty mikro SD, które mogą mieć jeszcze więcej pojemności, a są wielkości paznokcia. Zauważmy ile wiedzy możemy przynieść ze sobą w niezauważalny sposób. :)

    Ponadto w zwykle oprogramowanie umożliwiające czytanie ebooków dają nam możliwość zmiany wielkości, a niekiedy nawet i kroju czcionki, co stanowi w moim mniemaniu ogromną przewagę nad książkami tradycyjnymi. Ponadto opcja zaznaczania tekstu pomoże nam stworzyć wyraźniejszy kontrast pomiędzy tłem i kolorem czcionki (pomocne przy czytaniu fragmentami oraz zaznaczaniu miejsc podczas robienia przerw).

    Ebooki są więc super, ale… – no właśnie jest jeden haczyk – na imię mu prąd. Co by się stało, gdyby wszędzie zabrakło nagle prądu? Książkę tradycyjną możemy czytać bez problemu w dzień lub z problemem przy świecach. Wersje elektroniczne potrzebują energii  elektrycznej, by można było je wyświetlić. Mało tego – potrzebne jest jakieś urządzenie (komputer, komórka) i odpowiednie oprogramowanie.

    Plusy i minusy w skrócie

    Jako podsumowanie powyższych:

    Ebook – plusy:

    • Cena,
    • Łatwa nawigacja,
    • Setki, a nawet tysiące ebooków  na nośniku o mikroskopijnych gabarytach, a co za tym idzie ebook można mieć zawsze przy sobie,
    • Czytelność i możliwość zmiany wielkości czcionki,
    • Można czytać albo słuchać…

    Ebook – minusy:

    • Czytanie z ekranu męczy wzrok,
    • Przeczytamy tylko, jeśli mamy dostęp do jakiegoś źródła prądu oraz odpowiedni sprzęt i oprogramowanie…

    Książka tradycyjna – plusy:

    • Dobra książka potrafi mieć ten niepowtarzalny klimat (od strony materialnej),
    • Można czytać ją wszędzie bez dodatkowych urządzeń,
    • Dobra książka to wartościowa rzecz materialna i może mieć znaczenie kolekcjonerskie…

    Książka tradycyjna – minusy:

    • Cena, która często wiąże się z kosztami materiałów, wydruku, sklejania itp…,
    • Nie ma możliwości wyboru wielkości czcionki, która może okazać się zbyt mała i bardzo utrudniać czytanie (zawsze można przecież kupić lupę),
    • Trudna nawigacja – w literaturze fachowej/tematycznej znajdziemy coś takiego jak skorowidz, jednak nie każde wydawnictwo go stosuje, ponadto i tak przeszukiwanie książki jest dosyć trudne (wertowanie kartek, czytanie celem dopasowania szukanego fragmentu do naszego kryterium…
    • Łatwo zniszczyć, trudno skopiować…

    Oczywiście można by tutaj trochę polemizować. W każdym razie starałem się przedstawić te najważniejsze cechy.

    Na koniec należałoby zadać pytanie:

    Czy książka elektroniczna zastąpi tradycyjną?

    Jest to dosyć trudne pytanie. Na pierwszy rzut oka, bardzo łatwo stwierdzić, że: tak, jak najbardziej. Może jeszcze nie teraz, ale w przyszłości, czemu nie?  Problemem jednak staje się fakt, że np. prądu może jednak zabraknąć i przy jakimś kataklizmie, cała wiedza czy dokumentacja przechowywana w formie elektronicznej może stać się bezużyteczna. Może trudno to sobie wyobrazić, ale chyba warto mieć to na uwadze, do czasu, aż wymyśli się nieograniczone źródło energii.

    Tak więc, książka elektroniczna przez jeszcze długi czas może stanowić raczej uzupełnienie wersji papierowej (i odwrotnie) niż być jej pełnym zamiennikiem. Tyczy się to przede wszystkim tych najważniejszych fachowych publikacji. Nie oznacza to jednak, że nie pojawiają się i nie będą się pojawiać publikacje tylko w wersji elektronicznej, co na dzień dzisiejszy uznałbym bardziej za wadę wydawnictwa niż zaletę.

    Autor: Paweł @ 17:23

    Tagi: , ,

Odpowiedzi: 3

WP_Orange_Techno
  • Sukces napisał(a):

    Sądzę, że nie tak szybko e-booki wyprą standardowe papierowe książki. Dobrze jest posiadać wydrukowaną książkę, którą można sobie położyć na półce :)
    Audiobooki, to jest ciekawy temat który szybko się rozwija i ma wielu zwolenników. Ja również do nich należę.

  • Rafał napisał(a):

    zapomiałeś dodać do minusów Ebooka:

    - unowocześnianie sprzetu oraz oprogramowania do ebooka co może być uciążliwe i kosztowne
    - PRZEDE WSZYSTKIM PIRACTWO. Bardzo łatwe kopiowanie i udostępnianie.
    Załóżmy że przychodzi do klasy nauczyciel i prosi 25 uczniów o nabycie książki(nie ważne w jakiej formie). Zgłasza się Kowalski i prosi wszystkich o składke na jednego Ebooka. Następnie kupuje ją przez internet i w ciagu zaledwie 30 sekund wysyła wszystkim mailem elektroniczną książke. Wygodne prawda ? No dobrze, wygodne, ale czy wydawca oraz AUTOR byli by z pomysłu KOWALSKIEGO zadowoleni ?
    Rozprowadzanie ebookow jest bardzo łatwe i będzie. Wydawcy mogą zaprzestać produkcji ebookow jak również mogą sie sprzeciwić sami autorzy. Wyobraźcie sobie gdyby autor ksiażki dostawał za tworzenie dzieł pisanych marne grosze bo pomysł Kowalskiego zyskał by na popularności. KTO BY PISAŁ KSIĄŻKI ? tak pisali by ale błazny i beztalencia.
    - czytanie na monitorze kojarzy sie większości w XXI w z pracą. Czytanie ebookow może sie kojarzyć z obowiązkiem niż czytaniem.

  • Paweł napisał(a):

    Pisząc ten artykuł miałem na myśli przede wszystkim walory użytkowe. To, o czym napisałeś porusza w większości inne kwestie. No, ale ok:

    Ad. 1
    Bez przesady. Do oczytania e-booka nie potrzeba żadnych szczególnie nowoczesnych urządzeń. Wystarczy zwyczajny komputer. Czytnika e-booków również nie musimy specjalnie kupować, bo można go zastąpić palmtopem lub komórką z większym ekranem.

    Ad 2.
    Po części z tym mógłbym się zgodzić, ale… Książkę w postaci tradycyjnej również może być łatwo skopiowana. Nawiązując do Twojego przykładu: 25 uczniów wypożycza książkę – teraz wystarczy ją zeskanować i skopiować (w 25 osób pójdzie im to całkiem sprawnie). Nie nawiązywałem do kwestii piractwa, bo jak wyżej napisałem, chciałem skupić się bardziej na walorach użytkowych. Nielegalne kopiowanie tyczy się to zarówno książek w formie elektronicznej, jak i tradycyjnej. Niestety nadal nie ma skutecznych zabezpieczeń, przed kopiowaniem ebooków, ale można je dodatkowo zabezpieczyć, np. poprzez nadanie znaku wodnego, co pozwoli zidentyfikować, czy ebook został rozpowszechniony (tego typu zabezpieczenia wprowadziło m.in. wyd. Złote Myśli, które zastąpiło wcześniej używane hasła).
    Jeśli chodzi o dochody – ebook nie potrzebuje materiałów do produkcji, więc koszty jego powielania są praktycznie zerowe i możemy wyprodukować jego dowolną ilość (pisałem nawet o tym pracę dyplomową ;) ). Zatem mamy większy zysk do podziału pomiędzy wydawnictwo, autora i innych… Wątpię, żeby wydawcy zaprzestali produkcji ebooków, wręcz przeciwnie (dobrym przykładem jest wyd. HELION, które do swojej oferty dołączyło niedawno ebooki). Wątpię również żeby autorom się to nie opłacało – „Kowalski” musiałby działać na dość dużą skalę, pewnie w końcu by wpadł. To tak jak z grami (są kopiowane i są sprzedawane – a skoro są sprzedawane to znaczy, że biznes się opłaca).

    Ad. 3
    Zarówno czytanie książek w formie tradycyjnej, jak i elektronicznej może kojarzyć się z pracą. To zależy kto, co lubi. Czytanie może kojarzyć się z obowiązkiem, może też kojarzyć się z przyjemnością – to głównie zależy od czytelnika.

Zostaw komentarz

Ważne: moderacja komentarzy jest włączona i przez to możesz nie widzieć od razu swojego komentarza. Nie ma potrzeby wysyłać go ponownie.